wtorek, 29 lipca 2014

Religia szkodzi dzieciom - badanie

Ten wpis to pokłosie wczorajszego postu i częściowe potwierdzenie moich obaw. Artykuł znalazłem na stronie www.rawstory.com i specjalnie dla Was go przetłumaczyłem :)

"Dzieci pod wpływem ekspozycji na religię mają problem z odróżnieniem faktów od fikcji


Badanie opublikowane w lipcowym numerze „Cognitive Science” wskazuje, że dzieci, którym nie są prezentowane religijne historie są w stanie łatwiej określić czy bohaterowie „fantastycznych historii” są fikcyjni – podczas gdy dzieci wychowane w otoczeniu religijnym „nawet do nieznanych, fantastycznych historii podchodzą elastycznie”.

źródło:shuttershock
W „Ocenianie faktów i fikcji przez dzieci z religijnym i niereligijnym wychowaniem”, Kathleen Corriveau, Eva Chen i Paul Harris pokazują że dzieci zazwyczaj mają „wrażliwość na niewiarygodne albo magiczne elementy narracji” i potrafią ocenić czy postaci w opowieści są prawdziwe czy fikcyjne w odniesieniu do fantastycznych elementów w historii, takich jak „niewidzialne żagle” albo „miecz, który zawsze obroni cię od niebezpieczeństwa”.

Jednak dzieci wychowane w domach gdzie narracja religijna jest częsta, nie podchodzą do tych opowieści z takim samym sceptycyzmem. Autorzy oceniają, że te dzieci będą „myślały o nich jak o pokrewnych do bajek”, oceniając „wydarzenia opisane w tych narracjach jako nieprawdopodobne albo magiczne i wyciągając wniosek, że protagoniści w takich narracjach tylko udają”.

Jednak, „taka ocena jest przeważnie błędna”, ponieważ „z właściwym świadectwem od dorosłych” w domostwach religijnych, dzieci „będą postrzegać bohaterów w takich narracjach jak prawdziwe osoby – nawet jeśli narracja zawiera niemożliwe wydarzenia”.

Badacze wykorzystali w badaniu 66 dzieci w wieku między 5 a 6 lat i zadawali im pytania o historiach – cześć z nich pochodziła z bajek, inne ze Starego Testamentu – w celu sprawdzenia czy dzieci wierzą w prawdziwość albo fikcyjność bohaterów tych opowieści.

„Dzieci wystawione na religię – poprzez chodzenie do kościoła i/lub naukę w parafiach– oceniały (bohaterów w historiach religijnych) jako prawdziwych”, jak piszą autorzy. „Dla kontrastu, dzieci bez ekspozycji na religię oceniały ich jako udających, fikcyjnych”, tak jak bohaterów z bajek. Ale dzieci z ekspozycją na religię oceniały wiele innych postaci w fantastycznych, ale nie ściśle religijnych historiach, jakby także były prawdziwe – jest to odpowiednik braku możliwości rozróżnienia pomiędzy postacią Marka Twaina – Tomkiem Sawyerem, a relacją z życia Georga Waszyngtona.

Ten wynik stoi w sprzeczności z poprzednimi badaniami w którym powiedziano, że dzieci są „naturalnymi wierzącymi”, na przykład, że posiadają „naturalną łatwowierność wobec nadzwyczajnych bytów z super mocami. W sumie, dzięki sekularne z taki sam sposób odpowiadają na opowieści religijne jak na historie fantastyczne – oceniają, że protagoniści są udawani, pozują”.

Badacze także stwierdzili, że „nauki religijne, w szczególności ekspozycja na cudowne historie, prowadzi dzieci do bardziej ogólnego postrzegania na korzyść niemożliwego, to znaczy, szerszej akceptacji tego, że rzeczy niemożliwe mogą się zdarzyć wbrew zwyczajnym, codziennym relacjom.”

Jak zatem widzicie jest coś na rzeczy we wciskaniu dzieciom religijnych bzdur jako prawdy. I to na niekorzyść dzieci.

Ktoś zapewne podejmie kolejne badania w tej materii, ale chyba już to pokazuje, że jeśli chcemy, że nasze dzieci realnie podchodziły do tego co oglądają w telewizji, lepiej trzymać je z dala od religii...