poniedziałek, 26 maja 2014

Sprawcy i mity…Isla Vista killings…

Wszyscy oczekują zapewne mojego komentarza odnośnie wyborów. Zatem skwituje to jednym zdaniem.
Wybory były, Polska dała ciała frekwencją i wybrała niereprezentatywną grupę polityków, którzy i tak chuja dla Polski zrobią w PE.
Koniec.

Chcę się zająć innym tematem.

Bohaterem tej historii jest 22 letni mieszkaniec USA. Konkretnie Isla Vista w Kalifornii. Nazywał się Elliot Rodger. Urodzony w Londynie, wychowany w Los Angeles, w rodzinie związanej z przemysłem filmowym (macocha – aktorka, ojciec – filmowiec Peter Rodger). Koleś miał zdiagnozowanego Aspergera. Zanim zaczął naukę w Santa Barbara City College, uczęszczał do męskiej, katolickiej szkoły Crespi Carmelite High School, gdzie był gnębiony. Elliot miał swój kanał na YouTube, Facebooka i prowadził bloga. I tutaj zaczyna się dramat.

Otóż Eliot na swoim blogu i kanałach społecznościowych poruszał tematy związane z jego społecznym odrzuceniem, problemami z kontaktami z dziewczynami i związaną z tym frustracją. Jako, że był w połowie Azjatą (jego biologiczna matka była Chinką) uważał się za innego od białych dzieciaków i przejawiało się to w rasistowskich i mizoginicznych wpisach. Narzekał, że czarni i „pełni” Azjaci są ohydni i dlaczego oni mogą się umawiać z białymi dziewczynami, a on nie może. Był ogólnie nieźle porąbanym chłopakiem, który miał mnóstwo problemów ze sobą. Nie on jeden, ale jego przypadek jest szczególny.

Otóż po kilku jego publicznych, internetowych wystąpieniach na temat jego nienawiści do kobiet, pogardzaniem samym sobą, chęci samobójstwa i zabójstwa, jego rodzice poprosili o wsparcie policję. Warto dodać, że w momencie, gdy Elliota odwiedziła policja, miał on w posiadaniu trzy sztuki legalnej broni oraz ponad 400 sztuk amunicji. Policjanci przeprowadzili z nim wywiad i nie znaleźli nic, co wskazywałoby na jego skłonności do przemocy. Policja oceniła...

22 maja Elliot umieściła na YouTube swój ostatni film, w którym jasno opisał to, co później zrobił. A zabił siedem osób i zranił trzynaście. Przy tym samo zginął.

Oczywiście następstwem tej zbrodni było obwinianie wszystkich dookoła.
Winna jest oczywiście polityka dotycząca broni palnej i policja. No i nikt nie mógł przewidzieć ani zapobiec takiej tragedii.


Dlaczego jednak się tym zajmuję? Już tłumaczę.

Po pierwsze

Wszyscy paranoicy jęczą jak to jesteśmy śledzeni na każdym kroku w Internecie. Jak to korporacje i władze wiedzą o nas wszystko i mogą z nami wszystko zrobić. Toż to bzdura na kiju. Filmy na YouTube może śledzić każdy, wystarczy zasubskrybować, zaznaczyć opcję „informuj na maila o następnych filmach” i już. Tak samo z blogiem czy FB. Ja mógłbym śledzić i obserwować tego kolesia…policja nie mogła? Policja w USA dysponuje także dostępem do baz danych użytkowników broni palnej. Dla policjanta sprawdzenie tego rejestru to pewnie dwa kliknięcia po wpisaniu nazwiska klienta. Tego też nie zrobiono mimo sygnałów od rodziny, że coś niedobrego dzieje się z chłopakiem.

Po drugie

Nie gadajcie, że to naciągane, ale jak ktoś przez lata pierwszych sygnałów o swojej seksualności jest zamknięty w dziecięcym klasztorze zwanym męską szkołą katolicką, to zawsze będzie miał trudności ze złapaniem kontaktu z dziewczynami, gdy trafi w inne środowisko. Zwłaszcza, gdy rzecz ma miejsce w USA, gdzie szkoła to nie tylko pięć godzin lekcji i do domu, ale dzieciaki tam spędzają nawet po dwanaście godzin dziennie przez pięć dni w tygodniu. I później taki nastolatek trafia College’u, gdzie większość jest wychowywana w atmosferze koedukacyjnej a obecność i kontakty z płcią przeciwną nie są czymś dziwnym i nieznanym. Seksualność wtedy jest w rozkwicie i spora część młodzieży jest już po pierwszych doświadczeniach seksualnych. Nic dziwnego, że chłopak ze szkoły gdzie nie miał kontaktu z dziewczynami, będzie czuł się wyobcowany i „inny”. I oczywiście znajdzie milion powodów żeby obarczyć innych winą za to, nie siebie. Zwłaszcza, gdy sam doświadczył prześladowań na tle rasowym. W wieku 23 lat nadal był prawiczkiem i nawet nie całował dziewczyny.

W filmie, który możecie obejrzeć poniżej sam mówi o sobie, że jest idealny, a winne wszystkiemu są dziewczyny i one zapłacą za jego stan.



Po trzecie

W jego manifestach (jak je nazywał) możemy znaleźć opisy tego jak to rodzice przyznawali, że był dzieckiem „z przypadku” i nie do końca był planowany. Co za tym idzie czuł się niechciany i odtrącony przez rodzinę na tle swojego rodzeństwa. Od tego odtrącenia się zaczyna. Izolacja w męskiej szkole, gnębienie i późniejsze odrzucenie przez płeć przeciwną w College’u przelało jego zaburzoną osobowość w kierunku zbrodni.

To oczywiście duże uproszczenie, bo na temat tego, co się wydarzyło i dostępnych materiałów można napisać magisterkę lub nawet doktorat…

Co z tego wynika?

Nie ma czegoś takiego jak zintegrowana inwigilacja. To bzdura nawet w obliczu jasnych i bezpośrednich przesłanek do zbrodni. Może idę zbyt daleko w tym wniosku, ale bardzo Was przepraszam…to rzekomo amerykańskie agencje od lat śledzą nas, nasze profile, posty, rozmowy telefoniczne i wszystko łączą w nasz obraz, który może zostać wykorzystany przeciwko nam. A w przypadku dziesiątków tego typu akcji ich działania są żadne albo znikome? Jakoś tego nie kupuje…nie uwierzę też w to, że specjalnie przepuszczają takie akcje, żeby ukryć swoją wiedzę. Do tej tezy brakuje tylko czapeczek z folii aluminiowej na głowach…

Ogromną winę za tego typu akcje ponoszą po równo – rodzice i system edukacji. Rodzice – bo chyba nie powinni nimi być. System edukacji – bo on powinien zapobiegać, a nie reagować.

I wcale się nie zdziwię jak za jakiś czas podobne akcje zaczną mieć miejsce w Europie albo nawet w Polsce. Bo zmuszamy rodziców do tego, żeby zapierdalali na siedem etatów, a dzieci zostawiamy same sobie. Szkoła jest bardziej zajęta PRem i układaniem się z politykami i kościołem niż rzeczywistą edukacją i dbaniem o rozwój dzieci. Niedaleko nam do amerykańskiego ideału. Amerykańskiego ideału gdzie reakcjonizm jest postawą obowiązującą, a przeciwdziałanie zabija rynek. Bo wszystko jest rynkiem. Zabójstwa i strzelaniny w szkołach nakręcają oglądalność newsów, samobójstwa nakręcają rynek poradni psychologicznych, wojny nakręcają gospodarkę zbrojeniową…

A sama edukacja? Wkuwanie, klepanie zdrowasiek i wycieczki do sanktuariów to nie jest edukacja. To farsa! Jeśli szkoła nie uczy samodzielnego myślenia i nie chroni przed zagrożeniami rodem z ulic, to nie jest szkołą, jest obozem reedukacyjnym, poprawczakiem propagandowym. I trochę tak to zaczyna wyglądać też w Polsce. Polecam dalsze czerpanie wzorców z USA…na pewno nasi amerykańscy bracia nam za to podziękują, bo się okaże, że to nie tylko ich problem…

I to jest przerażające i bardzo smutne…bardzo…