czwartek, 31 lipca 2014

Logika, gwałty i Dawkins

Najpierw fakty.

Przedwczoraj Richard Dawkins umieścił na swoim Tweeterze następujący wpis:

X jest zły. Y jest gorszy. Jeśli uważasz że jest to wsparcie X, idź stąd i nie wracaj dopóki nie nauczysz się myśleć logicznie.”


Następnie wpadły, od niego dwa, moim zdaniem trochę niefortunne przykłady:

Miękka pedofilia jest zła. Brutalna pedofilia jest gorsza. Jeśli uważasz, że to poparcie dla miękkiej pedofilii, idź stąd i naucz się myśleć.”

Gwałt randkowy jest zły. Gwałt pod ostrzem noża z obcym jest gorszy. Jeśli uważasz, że to poparcie dla gwałtów randkowych, idź stąd i naucz się myśleć.”

Później się poprawił wrzucając stwierdzenie „Gwałt randkowy jest zły. Gwałt pod ostrzem noża z obcym jest gorszy” w cudzysłów.

Ale co się stało, to poszło w eter.

Wywołało to falę oburzenia, która nie ominęła także polskich „mediów”, szczególnie tych żywo zainteresowanych dyskredytacją ateistów. Mówię oczywiście o portalu Fronda.

Możecie ten artykuł przeczytać sami.

Ja odniosę się tylko do tytułu, a później przedstawię Wam co sądzę na temat samego wydarzenia.

Tytuł artykułu na frondzie: „Guru ateistów twierdzi, że nie każdy gwałt seksualny jest dużym złem”.

Po pierwsze – nie ma czegoś takiego jak „guru ateistów”. Nie istnieje społeczność ateistyczna w rozumieniu wspólnoty poglądów czy ideologii. Owszem, są osobowości, które są autorytetami w danych dziedzinach. Dla mnie Dawkins jest autorytetem jeśli chodzi o ewolucję, biologię. Jak chce poczytać albo posłuchać o filozofii ateistycznej, szukam Dennetta. Jak chcę posłuchać o politycznym oddźwięku ateizmu – sięgam po Hitchensa. Funkcja „guru” nie istnieje w ateizmie, bo nie jest to kult ani religia. Nie jest też on systemem ideologicznym czy filozoficznym, o czym już pisałem wielokrotnie.

Drugą sprawą jest idiotyczne stwierdzenie o odniesieniu do gwałtu seksualnego jako :mniejszego” zła. Dawkins nigdzie o tym nie napisał w powyższych tweetach. To były przykłady jakimi się posłużył do zobrazowania pierwotnej tezy. Myślenie nie jest dobrą strona zarówno religijnych idiotów jak i wiecznie pozujących na ofiary, zwolenników feminizmu rodem z mediów społecznościowych.

Jak na to patrzę?

Nie popieram żadnego gwałtu ani pedofilii. Uważam że są moralnie niedopuszczalne i powinny być jak najszerzej piętnowane i chyba jeszcze bardziej – zapobieganie. Jest jednak jedna kwestia, która jest dla mnie ważna. Chodzi mianowicie o granicę.

O jakiej granicy mówię? Skorzystam z przykładu, jakiego użył w swoim ostatnim filmie TJ (The Amazing Atheist). Ta granica jest rozróżnienie rozmawiania, żartowania czy posługiwania się gwałtem czy innymi zachowaniami jako przykładami, a ich rzeczywistym dokonywaniu.

Nurt internetowego feminizmu przyrównuje żarty o gwałtach do samych gwałtów, na każdym kroku wiktymizuje kobiety i próbuje cenzurować wszystko. Słowa jakich powinniśmy używać, a jakich nie; z czego wolno nam żartować, a z czego nie wolno; jakimi przykładami w dyskusji możemy się posługiwać, a jakimi nie.  Według tych ludzi świat jest bipolarny, czarno-biały. Otóż mam dal nich złą wiadomość – nie jest. Zwłaszcza w świecie koncepcji czy idei. Wszystko przenika wszystko i miesza się w odcieniach szarości.

Ja uwielbiam żarty, które przekraczają tak zwaną granicę „dobrego smaku”. Uważam, że taka jest rola komedii, satyry. Owszem, czasem może mieć zgubną rolę, która oswaja nas z zachowaniami, które nie powinny być nam obojętne. Ale w moim odczuciu takie zjawisko zachodzi jedynie w bardzo ciasnych i ograniczonych umysłach.

Od jakiegoś czasu zastanawiam się dlaczego ruch feministyczny się radykalizuje, i może nieco ważniejsze – dlaczego w ogóle działa w kulturze zachodniej. Jesteśmy na etapie rozwoju cywilizacji, gdzie kobiety są równe wobec mężczyzn. Nie jest to prawda jednolita i obiektywna, bo istnieją miejsca, gdzie ta nierówność się uwydatnia, ale to raczej wynika z naszych biologicznych predyspozycji i różnic między płciami, aniżeli z kulturowego czy społecznego ucisku. Dlaczego feministki nie przeniosą swoich działań tam gdzie są potrzebne – w krajach arabskich, w Indiach. Dlaczego zatruwają Internet swoimi ciągłymi pojękiwaniami i atakami na mężczyzn. Pisałem o tym szerzej we wpisie „Patykiem w bok”. Czy kobiety chcą być ciągle traktowane jak ofiary mediów, gier komputerowych, pracodawców i rządów? Nie sądzę. A to robią współczesne feministki – robią z kobiet wieczne ofiary opresji mizoginicznych i patriarchalnych zabiegów.

Wracając do Dawkinsa i jego tweetów.

Czy naprawdę tak trudno się przez chwilę zastanowić przed rzuceniem kamieniem? Czy większość społeczeństwa ma tak ograniczone zdolności myślenia, że jak nie wrzucisz czegoś w cudzysłów, albo nie napiszesz „TERAZ ŻART”, to się nie zorientują? Obawiam się, że coś jest na rzeczy. Powoduje to ogrom informacji jaki codziennie musimy przesiewać. I przez to staliśmy się leniwi. Przeskakujemy po treściach „po łebkach”. Co widać zwłaszcza po niektórych dyskusjach w sieci, gdzie połowa ludzi nie zrozumiała co przeczytała ale ma zdanie, reszta nie przeczytała, ale ma opinię odnośnie opinii. Tych kilku co przeczytało i zrozumiało – albo się nie wypowiadają, bo czytając wypowiedzi innych uznają, że to bez sensu albo wrzucają swoją opinie i są automatycznie zakrzykiwani przez głośnych, ale bezmózgich idiotów albo zwykłych trolli.

Ciekaw jestem Waszego zdania w tej sprawie J