środa, 21 maja 2014

Diabelskie Dungeons & Dragons


Dziś odejdziemy na chwilkę z polskiego podwórka, żeby spojrzeć w stronę Stanów Zjednoczonych. Konkretnie w kierunku jednego ze zjawisk religijnych.
Zatem zostajemy w tematyce, którą lubię najbardziej J

Otóż w USA działa pan, który się nazywa Jack Chick. Jest on chrześcijańskim artystą słynącym ze swoich „traktatów” w formie komiksów. W tych dziełach artysta ów piętnuje wszystko, co nie jest chrześcijańskie, a wszelkie aktywności nieprowadzące do Chrystusa muszą być za wszelką cenę unikane, bo są po prostu diabelskie. Jego komiksy poruszają tematykę od narkotyków, zwykłych przestępstw i homoseksualizmu poczynając, a na krytyce wampiryzmu, Halloween, grawitacji masonerii i gier RPG kończąc.

Właśnie przy grach RPG chciałbym się na chwilę zatrzymać. Polecam Wam jednak odszukanie sobie komiksów pana Jacka Chicka, bo jest w tym materiał, co najmniej na pracę dyplomową z religijnego podejścia do rzeczywistości. Pod koniec tekstu podsunę kilka przydatnych linków.

Otóż gry RPG to, rozgrywające się najczęściej w wyobraźni graczy, gry towarzyskie polegające na wcielaniu się w wykreowane postacie. Tak zwany Mistrz Gry prowadzi fabułę, a gracze bazując na regułach (zwanych mechaniką) podejmują wybory, decyzje i akcje. Za swoje postępy w grze są wynagradzani punktami doświadczenia (lub innymi odpowiednikami), które inwestują w postać, rozwijając ją. Tak to wygląda w dużym skrócie. Sam kilka razy uczestniczyłem w takich sesjach, ale nie za specjalnie pociągał mnie ten typ rozrywki i nie mam zbyt dużego doświadczenia w tych kwestiach. Laikiem zupełnym też nie jestem.

Gry RPG rozwijają wyobraźnię, umiejętności towarzyskie, współdziałanie oraz pomagają nauczenia się szybkiego i korzystnego podejmowania decyzji. Oczywiście nie jest to rozrywka dla najmłodszych, bo gry te mogą ocierać się śmierć i inne nie odpowiednie dla najmłodszych akcje. Patrząc jednak racjonalnie nie ma żadnych przesłanek ani żadnych dowodów na to, że gry RPG upośledzają zdolności społeczne lub niszczą psychikę ludzi. No może poza zostanie totalnym geekiem i uczestnictwem w LARPach (odgrywane na żywo sesje RPG), ale nie ma w tym nic dziwnego ani złego. Bo cóż innego robią rekonstruktorzy historyczni lub aktorzy. Gracze mają dodatkową warstwę rozwoju swojej postaci, swojego fikcyjnego alter-ego. To bardzo rozwinięty i ciekawy fenomen kultury, który warto przynajmniej powierzchownie poznać.
(To, że zostanie geekiem niszczy psychikę, to oczywiscie sarkazm, nie atakujcie mnie za to ;) )

Tymczasem w traktacie Jacka Chicka, gry RPG to droga do okultyzmu. Gdy osiągniesz odpowiedni poziom postaci w grze, to wstępujesz do kultu i uczysz się prawdziwej magii. Serio! No i śmierć postaci w RPG może prowadzić do depresji i samobójstwa. Oczywiście jedyną droga wyjścia z tego diabelskiego kręgu jest oddanie się w chwałę Jezusa.


Zanim zaprezentuję Wam świetną reakcję na ten religijny komiks, chciałbym podzielić się bezpośrednimi wnioskami po lekturze tego „dzieła”.

Pan Jack chyba nigdy nie grał, ani nie był na sesji RPG. Po pierwsze, nie można grać w RPG samemu, jak to zaprezentował ten znawca. Po drugie, rozmowy o postaci z mistrzem gry po zakończeniu sesji, bez świadków, w wielu grupach oznaczałoby złamanie niepisanego kodeksu i nie jest dobrze widziane. Po trzecie, istnieją setki sposobów, aby współtowarzysze w grze ożywili zabitą postać (eliksiry, czary, zwoje itd.), to jest świat magii i za odpowiednią cenę inni gracze bez problemu mogą taką postać przywrócić do gry (nawet gracze komputerowych RPG o tym wiedzą). I najważniejsze – jeśli zbyt utożsamisz się ze swoją postacią, zaczniesz przenosić to do świata rzeczywistego, to daję sobie rękę uciąć, że współgracze by to zauważyli i zareagowali. Jak gracie ze sobą długo w jednej drużynie pod jednym mistrzem gry, to zacieśniają się między Wami więzy i taka postawa głęboko zaniepokoiłaby współgraczy i podjęliby oni wszelkie możliwe akcje, żeby pomóc takiej osobie.

No i druga strona medalu, która pokazuje jak działa podwójny standard religijny. Otóż, jeśli wierzysz w naszą fikcyjną postać, w jej czary (cuda), zmartwychwstanie, demony, diabła i anioły – to jesteś wierzący i religijny. Jeśli jednak tworzysz takie konstrukty w swojej wyobraźni dla zabawy, gry lub dla przyjemności – to jesteś okultystą i satanistą. W nasze bajki możesz i powinieneś wierzyć; jak ktoś inny wymyśla identyczne rzeczy to jest opętany przez diabła i prowadzi Cię na manowce.

Zapewne można podobne mechanizmy znaleźć w setkach innych przykładów propagandy religijnej, ale ja akurat skupiłem się na tym przykładzie z powodu czegoś innego.

Grupa Zombie Orpheus Entertainment podjęła się tytanicznego wyzwania by przerobić ten komiks na film! Zebrali na ten cel pieniądze na Kickstarterze (zebrali dwa razy więcej niż chcieli J ) i wczoraj wypuścili dwuminutowy trailer do tej pozycji! Jak doskonale opisują to ludzie w komentarzach – takie produkcje mają dwa typy widowni – chrześcijańskich fundamentalistów oraz ludzi, którzy poglądy i przekazy tych pierwszych uważają za mega śmieszne. Zapewne zarówno producenci jak i fundatorzy tej produkcji zaliczają się do tej drugiej kategorii. Z resztą obejrzyjcie ten trailer sami:




A teraz obiecane przydatne linki do zapoznania się z tematem Traktatów Chick’a:

Oficjalna strona Jacka Chicka: www.chick.com
Strona o Jacku na RationalWiki: http://rationalwiki.org/wiki/Jack_Chick
Playlista na YT z krytyką części komiksów w wykonaniu The Bible Reloaded: CHICK TRACTS


W sumie jest tych komiksów 137 i jeśli chcecie, żebym pojechał po jakimś konkretnym, to dawajcie znaki.
Zrobię strona po stronie pojazd po temacie J


Off-top:
Jutro w Warszawie startują Targi Książki, które bez żadnych podtekstów, wszystkim polecam odwiedzić.
Trwają do niedzieli i odbywają się po raz drugi na Stadionie Narodowym.
Ja wybieram się jutro i pewnie zostawię tam trochę kasy i spędzę kilka godzin oddychając atmosferą i zapachem nadrukowanego papieru.
Warto, chociażby ze względu na zniżki wydawnicze na sporą część pozycji.
Wydawcy nie muszą się dzielić z hurtownikami i księgarzami, wiec czasem zniżki sięgają dość zacnych procentów.
J
Naprawdę i szczerze polecam!