środa, 11 czerwca 2014

W dekalogu nie ma – „nie będziesz dymał dzieci”…

I sobie człowiek po cichu, grzecznie siedzi, czyta różne pierdoły i ogląda zdjątka kotów i cycków i nagle dostaje takim czymś w ryj. I weź człowieku nie skomentuj, nie wylej z siebie złości, która narasta…
Artykuł mówi o tym, że Kongregacja Nauki Wiary (czyli dawna Święta Inkwizycja) odesłała do poprawek dokumenty w sprawie przeciwdziałania pedofilii w Polskim kościele.

Składa się on z trzech „aneksów” i po kolei się do nich odniosę.

Wspomnę jeszcze tylko, że dokumenty powstawały od maja 2011, bo wtedy Watykan zobowiązał kościoły na całym świecie na przygotowanie takich dokumentów. Więc się polscy klechowie nie spieszyli.

Aneks numer jeden.


Kościół będzie pokrywał koszty pomocy terapeutycznej i psychologicznej dla ofiar księży. Nie będzie jednak wypłacał odszkodowań ofiarom.


Mam dwa problemy.
Po pierwsze, chyba wszyscy wiemy, jaki w naszym kraju mamy bajzel, jeśli chodzi o uprawnienia terapeutyczne w zakresie psychologii. Nie mówię, że nie ma dobrych specjalistów, bo są. Chodzi jedynie o to, że procedury i przepisy decydujące o tym, kto i jak może założyć taką placówkę są, co najmniej dziurawe. Wiecie, kiedy zaświadczenie o zgłoszeniu do ewidencji takiej poradni ląduje w kuratorium? Po zarejestrowaniu, nie przed. Nie jest warunkiem rejestracji. Czyli jak dokumenty nie trafią do kuratora, bo się „zgubią”, to taka poradnia działa dopóki ktoś się nie dopatrzy. A z tym bywa różnie…
Po drugie chciałbym się dowiedzieć, kto będzie wybierał i wskazywał poradnię, do której maja się udać poszkodowani? Sąd? Czy może kościół? Bo mam pewne obawy, że mechanizm zostanie tak ułożony, że poradami dla ofiar będą się zajmować kościelne poradnie i nikt, nikomu nic nie zapłaci, a pomoc będzie taka jak katolicka psychologia i pedagogika – czyli wybiórcza i dość jednostronna z przechyleniem w stronę wiary.


I najważniejsze – bo hajs musi się zgadzać. Jak Cię ksiądz zgwałcił, to nie licz na odszkodowanie. Nie ważne, że ten fakt ma niebagatelny wpływ nie tylko na seksualność człowieka, ale także na jego relacje z innymi ludźmi, problemy z kwestia zaufania i tak dalej.  Kościół sra na to, że gwałt na dziecku może upośledzać jego zdolności społeczne i może uniemożliwić lub znacznie utrudnić dorosłe życie. To mają w dupie. Człowiek interesuje ich zanim się urodzi, jak im się ruchać chce i jak przychodzi do sakramentów (chrzest, komunia, ślub). NO i oczywiście jak padlinożercy się zlatują żeby wyssać zasiłek pogrzebowy po śmierci. Poza tym – kościół ma Cię tam, gzie nawet ducha świętego nie wpuszczają…

Aneks numer dwa


Jeżeli ofiara księdza pedofila zgłosi się do kościoła, ten ma jedynie namawiać do tego, aby to ona zgłosiła ten fakt do prokuratury. Kościół nie ma obowiązku tego zgłaszać.


Czyli jak przyjdziesz to klecha powie – „Won do prokuratury”. To się nazywa katolicka odpowiedzialność. Kościół całkowicie w ten sposób odcina się od faktu, że księża są jego funkcjonariuszami. Przez całą dobę, siedem dni w tygodniu! Ale jak pisałem TU, to ksiądz jest na „służbie” tylko wtedy, gdy robi dobre rzeczy. Jak zaczyna grzeszyć to mu się funkcja wyłącza…


Aneks numer trzy


W seminariach ma być więcej zajęć uwrażliwiających na problem pedofilii.


Przepraszam, ale mam pytanie? Czy zdanie „Nie wolno ruchać dzieci poniżej 15 roku życia (według polskiego prawa), ani nikogo, kto nie wyrazi na to ochoty” nie dociera do baranów z „powołaniem”? Jakie zajęcia? Co tu jest do uwrażliwiania? Nie wolno ruchać dzieci – koniec kropka, zapraszamy na następne zajęcia! Bo śmierdzi mi to nie uwrażliwianiem, ale rozmywaniem problemu.



Coś, czyli nic…


Jeśli zgwałci Cię ksiądz to nawet nie idź do klechów. Pędź od razu do prokuratury, bo i tak Cię tam skierują. Od razu na wstępie zaznacz, że nie chcesz brać udziału w terapii w jakimkolwiek ośrodku katolickim czy związanej z kościołem poradni. I wskaż jakąś dobrą i drogą, najlepiej zacznij już w niej terapię, jeśli masz trochę hajsu. Jak możesz dogadaj się z terapeutą, niech Ci zawyża rachunki. Sąd nie skieruje Cię do innej poradni, nie przerwie leczenia, bo to jest niebezpieczne. A klechy zapłacą za to. I niech płacą. Ja bym chciał, żeby w Polsce powstała taka spółka prawnika i psychologa, którzy otworzą kancelarię i poradnię, i zaczną doić kościół zgodnie z ich dokumentem. Najlepiej jakby takich joint-ventures powstało w Polsce kilkadziesiąt i żeby działały systemowo, skutecznie i bezwzględnie..

Skoro nie chcecie pomagać ludziom, których Wasi funkcjonariusze skrzywdzili, to niech się za Was wezmą adwokacko-terapeutyczni biznesmeni. Oni Was wydoją szybciej i skuteczniej niż ludzie, którym chodzi tylko o parę złotych i słowa „przepraszam”. Bo jeśli będziecie takie sprawy przegrywać, to koszty sądowe zawsze ponosi strona przegrana – czyli im droższy adwokat, tym dupka bardziej boli…

To oczywiście luźne przemyślenia na gorąco (więc nie czepiajcie się detali) w odpowiedzi na te bzdury, że niby kościół coś chce robić, żeby przeciwdziałać…chuja tam chce przeciwdziałać. Znowu dym i lustra, odpychanie odpowiedzialności i hipokryzja. Cała nadzieja w sądach, że staną na wysokości zadania. O tym przekonamy się już w piątek, bo rusza pierwsza w Polsce sprawa cywilna przeciwko księdzu-pedofilowi, jego parafii i diecezji o odszkodowanie. Zobaczymy…


Amen!