sobota, 3 stycznia 2015

Trollowisko XIX


Wracam dziś na frondę…bo tak. Może trochę z lenistwa, a może, dlatego, że tam jednak jest taki natłok głupoty, że przebiera się wśród diamentów w poszukiwaniu szafirów i rubinów J
Chociaż muszę przyznać, że momentami jestem w szoku, jakie pokłady rozsądku się wkradają w komentarze…jednak to incydenty, a jak wiemy „Raz do roku to i kura pierdnie”.
Jedziemy!
 


To mnie złapał! Ja nie wierze w Pana Boga (cokolwiek to znaczy), bo sobie wymyślam swoich bożków…shit! Zostałem zdemaskowany!
Ale zaraz…przecież ja jestem ateistą i nie wierzę w żadnego Boga ani bożków…ani w tych „wymyślonych”, ani w tych, co to nie ma na ich istnienie żadnych dowodów poza jedną starą książką i całymi stertami argumentów teologicznych najeżonych błędami logicznymi jak dupa jeża igłami…ufff...ulżyło mi…
 


No to mamy domorosłego filozofa i politologa. 
Nie wiem, co innego poza metodami stosowanymi w praktyce charakteryzuje barbarzyńców, ale według Pokręcia, to nie jest to. Czyli co? Pochodzenie? Poglądy? Bo się zgubiłem…
Islamiści mają bardziej cywilizowany system moralny niż my? Czyli według tego stwierdzenia – obcinanie rąk za kradzież, śmierć za cudzołóstwo i apostazję, stawianie kobiet na równi lub poniżej trzody jest wyższym stopniem cywilizacji…BRAWO!
I nieistniejące koncepcje są bardziej wartościowe, bo ludzie są gotowi za nie ginąć? Super. Czyli realne problemy, które chcemy rozwiązać w cywilizowany, nieagresywny sposób są nie potrzebne, bo ważniejsze są ideologie. Normalnie zaczynam wątpić w zdrowie psychiczne tej osoby…
I nie wchodźmy w moralność w kontekście religii. Bo moralność to nie system zakazów i nakazów tylko mechanizm rozpoznawania tego, co dobre dla nas i ludzi nas otaczających, a co złe. Religia tego nie daje. Żadna! Religie dają instrukcje postępowania, niewolnicze kodeksy, które mówią, że nie ważne czy to, co Bóg Ci każe oznacza krzywdę innych – jeśli tego nie zrobisz, postępujesz źle i czeka na ciebie kara. To nie jest system moralny! To jest coś, czego potrzebują ograniczeni ludzie z mentalnością niewolników.
Chrześcijańska moralność – to dopiero oksymoron. Na czym opiera się ta moralność? Na tym, że ktoś może odpowiedzieć za Twoje czyny swoja krzywdą? Na tym, że nie ważne, jaką szują jesteś, jeśli zaakceptujesz Jezusa to dostaniesz owacje na stojąco? I nie ważne czy jesteś dobrym człowiekiem, bez Jezusa i tak jesteś zły…to jest chrześcijańska „moralność” w pigułce. Brawo po raz kolejny!
 


Szkoda, że nie mamy w Polsce tak ładnego określenia na sofizmat rozszerzenia jak w angielskim. Po angielsku taka wypowiedź to „straw-man”, czyli człowiek ze słomy, kukła. Używa się takiego określenia na argumenty, które mówią o wymyślonej postaci, która rzekomo ma być dowodem na poparcie naszej tezy. Często używane w rozmowach z wierzącymi – „Znam ateistów, którzy jedzą koty”. Tak? Podaj nazwiska, adresy. Inaczej po prostu wyciągnąłeś to z tyłka i popełniasz logiczny błąd.
A głowa pewnie rozbolała nie od tego, że tam jakiś szatan siedzi, tylko od tego, że jechało od niej brokułami i marchewką…to takie diabelskie nie jeść mięsa…módlmy się!
 


Który kościół ostrzegał przed nazistami? Bo chyba nie katolicki…
Co do drugiego zdania – zgoda. Szkoda tylko, że tacy ludzie jak Eccehomo zapominają zastosować go do siebie. Bo jak się założy, że moralność to instrukcja, to potem się robi głupoty albo uważa się, że jakiś wymyślony Bóg wie lepiej, co dla nas dobre…i gnębi się innowierców, krzywdzi innych ludzi i zakazuje naturalnych odruchów i instynktów, bo Bóg dał je nam przez przypadek i trzeba to naprawić jakąś książką…
 


Uwielbiam takie kwiatki. Artykuł odnosi się do Szwajcarii. Nie pamiętam, kiedy Szwajcaria zrzekła się swojej neutralności i wstąpiła do Unii Europejskiej, ale to chyba nie dawno musiało być, skoro tylko existenZ o tym wie…
I polecam temu panu zacząć chodzić z włosienicą na czole…nic tak nie pokazuje tolerancji i otwartości społeczeństwa niż obywatele otwarcie manifestujący swoje przywiązanie do mitów. Ciekawe czy równie stanowczo odrzucałby identyczny zakaz dla satanistów, którym zakazano by nosić na wierzchu pentagramy i odwrócone krzyże. Pewnie klaskałby głośno w pierwszym rzędzie…
 


Ufff…dobrze, że nie jestem fanem jazdy na rowerze, bo pewnie miałbym już HIV, AIDS i pewnie też milion innych chorób! 
Uważajcie cykliści i pamiętajcie – na rowerze tylko z zabezpieczeniem!
 
Było śmiesznie. Ubawiłem się dziś po pachy. Musze tam wracać częściej…ale nie za często, bo straci to swoje walory rozrywkowe.
Miłej soboty!