czwartek, 16 kwietnia 2015

Niepoprawnie Skomentowana Księga Mormona XIII


Jedziemy dalej! Ja osobiście czekam na jakąś mocną akcję…bo poważnie miałem większe oczekiwania…i jeszcze nie straciłem nadziei…

ROZDZIAŁ 4.

1. A teraz ja, Nefi, piszę o proroctwach Józefa, uprowadzonego do Egiptu, o których mój ojciec mówił.

No nie mogę…teraz ten będzie klepał o tym co już znamy! Dawaj coś nowego głąbie!

2. Oto prorokował on o całym swym potomstwie. I niewiele jest proroctw znaczniejszych od tych, które zapisał. I prorokował o nas i o naszych przyszłych pokoleniach, i jest to zapisane na mosiężnych płytach.
3. Gdy więc mój ojciec skończył mówić o proroctwach Józefa, przywołał dzieci Lamana, jego synów i córki, i zwrócił się do nich: Moi synowie i moje córki, którzy jesteście synami i córkami mojego pierworodnego, pragnę, abyście mnie słuchali.

Ufff….ma fart, bo bym wcisnął DELETE i poszedł na spacer!

4. Oto Pan Bóg powiedział: Jeśli będziecie przestrzegać Moich przykazań, będę wam szczęścił na tej ziemi, a jeśli nie będziecie przestrzegać Moich przykazań, zostaniecie ode Mnie odsunięci.

Od zawsze, odkąd zetknąłem się z pierwszymi świętymi tekstami, jedno mnie zastanawia…dlaczego Bóg mówi do wybranych, a przesłanie ma dla wszystkich? Czy nie mógłby przemówić do wszystkich. Po prostu. W jednej chwili wstrzelić w głowy wszystkich ludzi swojego przesłania i nie pieprzyć się z tymi prorokami, wieszczami i całym tym tałatajstwem…albo zatem, bóg to wymysł tych „wieszczących”, albo jest on tak nędznie w rzeczywistości wyposażoną istotą, że co prawda, jest od nas bardziej rozwinięty…ale Bóg…co to to nie!

5. Mimo to, moi synowie i moje córki, nie mogę zejść do grobu bez pozostawienia wam błogosławieństwa, gdyż wiem, że jeśli bylibyście wychowani w sposób, w jaki powinniście iść przez życie, nie odstąpilibyście od tego.
6. Jeśli więc zostaniecie przeklęci, pozostawiam z wami moje błogosławieństwo, aby to przekleństwo zostało z was zdjęte i aby spadło na głowy waszych rodziców.

Błogosławieństwo prewencyjne…to nowość!

7. Ze względu na moje błogosławieństwo Pan Bóg nie pozwoli, abyście zginęli, ale zawsze będzie miłosierny wam i waszej potomności.
8. I gdy mój ojciec skończył przemawiać do synów i córek Lamana, na jego życzenie przyprowadzono do niego synów i córki Lemuela.

Ciekawe czy dostanie mniej, czy więcej niż poprzedni…

9. I zwrócił się do nich: Moi synowie i moje córki, którzy jesteście synami i córkami mojego drugiego syna, pozostawiam wam to samo błogosławieństwo, które dałem synom i córkom Lamana, nie zostaniecie więc zupełnie wyniszczeni i w końcu wasi potomkowie będą błogosławieni.

Bez prewencji, samo głupie zapewnienie, że przetrwają..

10. I gdy mój ojciec skończył do nich przemawiać, zwrócił się do synów Ismaela i całej jego rodziny.

Wychodzę przed kolejny wers, ale sorki…nie podajesz, co powiedział Ismaelowi? Czemu? Zapomniałeś, czy też masz tego akurat syna w dupie?

11. I gdy skończył do nich mówić, zwrócił się do Sama: Błogosławiony jesteś razem z twoim potomstwem, bo odziedziczysz tę ziemię podobnie jak twój brat Nefi i twoje potomstwo zostanie zaliczone do jego potomstwa. Będziesz jak twój brat, a twoje potomstwo będzie jak jego potomstwo, i będziesz błogosławiony przez całe swoje życie.

Nieźle! Twoje potomstwo będzie potomstwem Twojego brata...to może od razu oddaj mu żonę i po sprawie!

12. I mój ojciec, Lehi, skończył przemawiać do całej swojej rodziny według uczuć swego serca i według ducha Pana, który był w nim. I stało się, że zestarzał się, umarł i został pochowany.

Zestarzał się nagle i umarł…niezłe, niezłe…

13. Wkrótce po jego śmierci Laman, Lemuel i synowie Ismaela rozgniewali się na mnie z powodu napomnień Pana.

I jest zadyma…było to wiadome!

14. Albowiem ja, Nefi, byłem zmuszony mówić do nich według Jego słów i powiedziałem im wiele, jak też mój ojciec przed śmiercią. I wiele z tego, co powiedzieliśmy, jest zapisane na moich drugich płytach obejmujących kroniki odnoszące się bardziej do naszych dziejów,
15. podczas gdy na tych płytach zapisuję to, co odnosi się do mojej duszy i podaję wiele wyjątków z pisma świętego, z tego, co zapisane na mosiężnych płytach. Gdyż moja dusza lubuje się w piśmie świętym, w sercu rozważam je i przytaczam dla nauki i pożytku moich dzieci.

Czyli zazdrość, bo Twoje wymysły mają status boskich słów, a oni są pionkami w grze…i się dziwi…

16. Moja dusza lubuje się w tym, co pochodzi od Pana i w sercu rozważam ciągle, co widziałem i słyszałem.
17. Jednakże pomimo ogromnej dobroci Pana w ukazaniu mi Jego wielkich i zadziwiających dzieł, w sercu wołam: Jak nędzny jestem! Moje serce cierpi z winy mego ciała, moja dusza boleje z powodu moich niegodziwości.
18. Jestem osaczony przez pokusy i grzechy, które tak łatwo mnie zwodzą.

Oj tam, oj tam…dasz radę!

19. I gdy pragnę się radować, serce moje jęczy z powodu moich grzechów. Jednakie wiem, komu zaufałem.
20. Mój Bóg jest moją podporą, był On ze mną podczas moich ciężkich doświadczeń na pustyni i zachował mnie przy życiu na głębokich wodach.

Na jakich głębokich wodach? Coś mnie ominęło? Spokojnie…może to debilne odwołanie do tego, co dopiero będzie opowiedziane…

21. Wypełnił mnie swą miłością, że moje ciało płonęło.

Śmierdzi mi to cielesnym afektem…a wypełnienie…dobra, nie idę w tę stronę…

22. Zmieszał moich nieprzyjaciół, że drżeli przede mną.
23. Oto słyszał moje wołanie w dzień i dawał mi wiedzę przez wizje nocą.

Czyli przez sen…i tutaj moglibyśmy zakończyć…to wszystko sny idioty. Ale nie…mam w sobie odrobinę masochizmu intelektualnego i będę czytał dalej…

24. I w dzień nabierałem śmiałości w żarliwej modlitwie do Niego, kierując mój głos do nieba, i aniołowie zstępowali i nauczali mnie.
25. Na skrzydłach Jego ducha moje ciało było przenoszone na niezmiernie wysokie góry. Moje oczy widziały wielkie rzeczy, nawet zbyt wielkie dla ludzi, dlatego nakazano mi, abym o nich nie pisał.

Ktoś to widział? Poza tym, że o tym opowiadasz? Jacyś świadkowie? Najlepiej niezależni…nie? Szkoda…

26. Jeśli więc widziałem tak wielkie rzeczy, jak Pan w swym miłosierdziu dla ludzi nawiedził ich w tak wielkiej łasce, dlaczego moje serce miałoby łkać, moja dusza pozostawać w dolinie smutku, moje ciało niszczeć, a moja siła słabnąć z powodu mych cierpień?
27. Dlaczego miałbym dopuszczać się grzechu ze względu na moje ciało? Dlaczego miałbym ulegać pokusom dając złemu duchowi miejsce w moim sercu, aby niszczył mój spokój i dręczył duszę? Dlaczego jestem gniewny z powodu mojego wroga?

Bo jesteś swoim ciałem i to, co definiujesz jako grzech to natura głupku!

28. Przebudź się, moja duszo! Nie pogrążaj się więcej w grzechu. Raduj się moje serce i nie dawaj więcej miejsca wrogowi mojej duszy.
29. Nie bądź więcej gniewne z powodu moich wrogów. Pozostań silne pomimo moich cierpień.
30. Raduj się, moje serce. Będę wołał do Pana: Będę Cię zawsze wielbił, Panie, moja dusza będzie radować się w tobie, mój Boże i opoko mojego zbawienia.
31. Zbaw moją duszę, Panie! Ocal mnie z rąk moich wrogów! Uczyń, abym wzdrygał się na widok grzechu.

I stań się schizotypoidalnym fanatykiem, który mówi o życiu, nie przeżywszy nawet chwili….czyli kapłanem…

32. Oby bramy piekielne były zawsze dla mnie zawarte, ponieważ moje serce będzie skruszone, a mój duch pokorny! Nie zawieraj przede mną, Panie, bram twej prawości, abym mógł kroczyć po ścieżce pokory, abym mógł trzymać się prostej drogi!

Tutaj chyba nie działa jakiś mechanizm, ze jak jedne otwarte, to drugie zamknięte…albo czegoś nie wiem…ktoś tam na zmiany pracuje?

33. Ogarnij mnie płaszczem twej prawości, Panie! Daj mi możliwość ucieczki przed moimi wrogami! Wyprostuj mą drogę. Nie umieszczaj przeszkody na mojej drodze, abym się potknął, lecz utoruj mi drogę, i nie zagradzaj mojej drogi, lecz drogę mojego nieprzyjaciela.

Czyli z jednej strony zwala na siebie winę za grzechy, a jeśli coś mu się udaje w urojeniowym świecie bez tegoż grzechu – to zasługa boga…nieźle zrypana koncepcja…

34. Zaufałem Tobie, Panie, i będę Ci zawsze ufał. Nie będę polegał na potędze ludzkiej, bo wiem, że przeklęty jest taki człowiek. Przeklęty jest, kto polega na potędze ludzkiej i który w ciele upatruje swą siłę.

I pewnie nic nie zawdzięczasz ludziom…absolutnie nic…ech…

35. Wiem, że Bóg da szczodrze temu, kto prosi. Mój Bóg mnie wysłucha, jeśli nie będę prosił o coś niewłaściwego. Będę więc podnosił mój głos do Ciebie, będę wołał do Ciebie, mój Boże, opoko mojej prawości. Mój głos będzie zawsze wznosił się do Ciebie, moja opoko i mój Wieczny Boże. Amen.

Ale tylko bóg wie co jest niewłaściwe i nie powie tego, bo wiesz…ludzi przestaliby prosić o to czego dać nie może (albo nie chce) i miałby w cholerę roboty…a tak, pewnie 90% modlitw może po prostu olać – błędy formalne…

ROZDZIAŁ 5.

1. Oto ja, Nefi, modliłem się wiele do Pana, mego Boga, ze względu na gniew moich braci.
2. Mimo to ich gniew przybierał na sile, że nawet chcieli odebrać mi życie.

Trzeba było, zamiast się modlić – pogadać z nimi, ułożyć się…

3. I szemrali przeciwko mnie mówiąc: Nasz młodszy brat umyślił sobie panować nad nami. Doświadczyliśmy już wiele z jego powodu, zabijmy go więc, aby nam nie dokuczał więcej swoimi napomnieniami. Nie pozwolimy, aby był naszym panującym, gdyż panowanie nad tym ludem należy do nas, starszych braci.
4. I nie piszę na tych płytach wszystkiego, co szemrali przeciwko mnie, bo wystarcza, gdy powiem, że chcieli odebrać mi życie.

Ale skoro to piszesz, to im się nie udało…koniec opowieści…

5. I stało się, że Pan ostrzegł mnie, abym ja, Nefi, odłączył się od nich i uszedł w puszczę razem ze wszystkimi, którzy by chcieli pójść ze mną.
6. Stało się więc, że ja, Nefi, zabrałem swoją rodzinę, także Zorama i jego rodzinę, Sama, mojego starszego brata, i jego rodzinę, Jakuba i Józefa, moich młodszych braci, jak również moje siostry i wszystkich tych, którzy chcieli pójść ze mną. I wszyscy oni wierzyli w ostrzeżenia i objawienia Boga, dawali mi więc posłuch.

I ja prorokuję! Jest rozłam, będzie wojna…

7. I zabraliśmy nasze namioty oraz wszystko, co mogliśmy wziąć ze sobą, i wędrowaliśmy w puszczy przez wiele dni. I po wielu dniach wędrówki rozbiliśmy nasze namioty.
8. I ci, którzy byli ze mną, chcieli, abyśmy nadali temu miejscu nazwę Nefi, nazwaliśmy je więc Nefi.
9. I wszyscy oni zdecydowali, aby nazywać się Nefitami.
10. I przestrzegaliśmy pilnie we wszystkim wyroków, ustaw i przykazań Pana według prawa Mojżesza.

No pewnie, że tak…a Ci drudzy nie i mieli przesrane..

11. Pan był z nami i szczęścił nam bardzo, gdyż siejąc ziarno zbieraliśmy obfite plony. I zaczęliśmy hodować owce, bydło oraz wszelkie inne zwierzęta.

A ziarno i zwierzęta wzięliście z kosmosu…ech…może chociaż jedno zdanie, skąd zwierzęta hodowlane nagle się wzięły…jedno, malutkie zdanko…

12. I ja, Nefi, zabrałem także ze sobą wyryte na mosiężnych płytach kroniki i kulę, czyli busolę, którą, jak już pisałem, Pan przygotował dla mojego ojca.

Prehistoryczny kompas…normalnie geniusz z tego boga…

13. I zaczęło nam się bardzo dobrze powodzić, i staliśmy się liczni w kraju.
14. I ja, Nefi, na wzór miecza Labam zrobiłem wiele mieczów, abyśmy nie zostali zgładzeni, jeśliby ci, którzy byli teraz nazywani Lamanitami, napadli na nas, gdyż znałem ich nienawiść do mnie, moich dzieci i tych, którzy nazwali się po mnie.

Mówiłem! Wojna!

15. I uczyłem moich, jak wznosić budynki i jak w różny sposób obrabiać drzewo, żelazo, miedź, mosiądz, stal, złoto, srebro oraz cenne metale, których było mnóstwo.

Z kosmosu…i Twoja wiedza też…stolarka, metalurgia i cały ten cyrk masz w jednym paluszku…pewnie przez sen się nauczyłeś. Bóg zainstalował Ci oprogramowanie albo tutoriale z YouTube…

16. I ja, Nefi, zbudowałem świątynię na wzór świątyni Salomona, ale bez tak wielu drogocennych rzeczy, gdyż nie znaleźliśmy ich na tej ziemi. Dlatego ta świątynia nie mogła być jak świątynia Salomona, lecz sposób budowy był na wzór świątyni Salomona i jej wykonanie było misterne.

Była jak świątynia, ale nie była jak świątynia…no dobra, czepiam się…napisał „na wzór”.

17. I ja, Nefi, nakłaniałem moich, aby byli pracowici i aby doskonalili się w ręcznej pracy.
18. I stało się, że chcieli, abym został ich królem. I jakkolwiek ja, Nefi, pragnąłem, aby nie mieli żadnego króla, jednakże uczyniłem im według tego, co było w mojej mocy.

Nie chciałem, ale ok, zostałem ich królem…ale z niechęcią…

19. I spełniły się słowa Pana do moich braci, gdyż powiedział, że stanę się ich panującym i nauczycielem. Byłem więc ich panującym i nauczycielem według nakazów Pana aż do czasu, gdy chcieli mi odebrać życie.
20. I spełniły się słowa Pana, które mi powiedział: Jeśli nie dadzą posłuchu twoim słowom, zostaną odsunięci od Pana. I oto zostali oni od Niego odsunięci.
21. I doświadczył ich srogim przekleństwem z racji ich niegodziwości, bo znieczulili swe serca przeciwko Panu, że stały się one niczym głaz, dlatego jak byli biali, piękni i mili dla oka, aby nie byli pokusą dla naszych, Pan Bóg spowodował, że ich skóra stała się ciemna.

I stąd ciemnoskórzy się wzięli..tadam!

22. Tak powiedział Pan Bóg: Spowoduję, że będą wstrętni dla twoich, jeśli się nie nawrócą odstępując od nieprawości.

Czyli jeśli jesteś mormonem, to ciemna skóra jest dla Ciebie wstrętna! Czy trzeba coś dodawać? Rasistowskie świnie!

23. I przeklęci będą potomkowie tego, który przyłączy się do ich potomstwa, będą przeklęci tym samym przekleństwem. Pan powiedział to i tak się stało.

I mulaci…mulaci też do lochu!

24. I z racji przekleństwa, które na nich spadło, stali się próżnującym ludem, pełnym chytrości i złych zamiarów, polującym na zwierzęta puszczy.

Stąd dowcip: Jak zagłodzić czarnoskórego? Schować mu kupony na jedzenie pod buty robocze…

25. I Pan Bóg powiedział mi: Będą oni dyscypliną dla twojego potomstwa, aby pobudzić ich do przypomnienia sobie o Mnie; i jeśli twoi potomkowie zapomną o Mnie i nie będą posłuszni Moim słowom, będą przez nich karani aż do zagłady.

I ich skóra będzie ciemnieć pewnie…bo posiadanie ciemnej cery to kara od boga…

26. I stało się, że ja, Nefi, wyświęciłem Jakuba i Józefa na kapłanów i nauczycieli mojego ludu.
27. I żyliśmy szczęśliwie.
28. I upłynęło trzydzieści lat od czasu, gdy opuściliśmy Jerozolimę.
29. I ja, Nefi, zapisywałem dzieje mojego ludu do tego czasu na płytach, które sam sporządziłem.
30. I stało się, że Pan Bóg powiedział mi: Przygotuj inne płyty i dla pożytku twojego ludu zapisz na nich wiele z tego, co jest dobre w Moich oczach.

Dyktuj, rasistowski bożku, dyktuj!

31. Będąc więc posłuszny przykazaniom Pana, ja, Nefi, przygotowałem płyty, na których teraz piszę.
32. I zapisałem na nich to, co jest miłe Bogu. I jeśli to, co pochodzi od Boga jest miłe moim, także to, co zapisuję na tych płytach, będzie im miłe.

Brzmi jak pornos na płytach…

33. I jeśli będą chcieli poznać szczegóły z naszych dziejów, muszą tego szukać na moich drugich płytach.
34. A teraz wystarcza, że powiem, że upłynęło czterdzieści lat i już zaczęły się walki i wojny z naszymi braćmi.



I do tego przejdziemy za tydzień. Amen!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz