sobota, 22 lutego 2014

Mały Wkurw No.11

Dziś tylko jeden wkurw, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba…bez zbędnych wstępów jedziemy z koksem…

31. Biedny DJ

Sam słucham dość głośno muzyki na słuchawkach w komunikacji miejskiej i wlepiam oczy w książkę albo tablet. Mam ku temu usprawiedliwienie. Ograniczam doznania zmysłowe dostarczane przez kochanych, ale pustych i śmierdzących współobywateli. Mógłbym jeździć z klamrą na nosie i wtedy czułbym się perfekcyjnie w autobusie, ale wyglądałbym śmiesznie. Zatem izoluję słuch i wzrok od wyglądu i wypocin umysłowych współpasażerów. To, że muszę wąchać ich niemyte dupska mi wystarcza, nie mam ochoty ich jeszcze słuchać i oglądać.

Jest jednak specyficzny typ pasażerów. Tak zwani biedni DJe. Wchodzą do autobusu i wyciągają sprzęty grające w postaci telefonów komórkowych. Jako, że są biedni to nie mają słuchawek. I raczą współpasażerów swoimi niewyszukanymi gustami muzycznymi. Najczęściej polsko-chłopską odmianą hip-hopu albo przaśnym disco-polo. Nie mogą się powstrzymać przed publicznym epatowaniem swoimi gustami muzycznymi. I żeby była jasność – jak by puszczali Panterę to też by mi nie odpowiadało. Może mniej, ale na bank.

Sytuacja z zeszłego tygodnia:

Siedzę na końcu autobusu w samym rogu, bo jak wchodzę na pętli i jadę do końca, to nie zajmuje miejsca żeby, co chwila się przepraszać, ruszać czy robić innego typu gimnastykę komunikacyjną. Siadam najgłębiej jak się da i tak jak będę wysiadał to będzie pusto. I kilka przestanków przed moim, wsiadają do autobusu trzy dziewczynki. Dziewczynki na oko około 14-15, mentalnie jakieś 10-12 plus bonus w postaci dużej ilości przekleństw w słowniku…słownik aspiruje do 18. I oczywiście siadają koło mnie, ale nie na siedzeniach obok siebie. Ja zawsze jak zbliżam się do przystanku i mam coś do załatwienia to wyłączam muzę i spokojnie pakuję sobie słuchawki do plecaka itd. W tym momencie (gdy zdjąłem słuchawki) z telefonu jednej z dziewczynek jak z armaty zaczynają wydobywać się dźwięki…”UMC, UMC, PARARIRI, KOCHAM CIĘ, UMC, UMC, UMC”. Chamskie disco-polo. Ile fabryka dała. Mózg mi się włącza w tryb odpornościowy i wewnętrznie przyjmuję postawę zaczepno-bojową. Czuję jak na moje plecy zaczyna wypełzać wysypka uczuleniowa. Ale zaciskam żeby i myślę sobie „To trzy przystanki, dasz radę”. I nie reaguję. Jakaś Pani nie wytrzymuje i wysiada kręcąc głową, ktoś tam się z politowaniem uśmiecha, ktoś się puka w głowę. Dziewczynki są zadowolone, bo zwracają na siebie uwagę i poprzez straszne dźwięki, jakimi się otaczają są groźne. Bardzo badass. Kurwa, pojebało Cię i spierdalaj lecą w tle muzy z ust małolatek, co dodaje intelektualnego polotu ich zachowaniu. Ja jestem z siebie dumny, bo mimo setki przygotowanych przez ostatnie trzy minuty tekstów, których bym użył wobec faktu, że stanowią zagrożenie dla mojego spokoju ducha i potęgi intelektualnej, nic nie mówię. Ba! Przy wysiadaniu jedną z nich grzecznie przepraszam i obserwuje jak odsuwa swoje cieniutkie jak patyczki nóżki, żebym wysiadł. I się bez konfrontacyjnie uwolniłem, jednocześnie dowożąc swoją dupę do celu.






Teraz się zastanawiam nad kilkoma rzeczami. Co by było jakby każdy pasażer wchodził do autobusu i rozwalał na cały regulator swój telefon. Kiedy doszłoby do eskalacji i ludzie zaczęliby jeździć z wielkimi głośnikami w plecakach, żeby to ICH muzykę było słuchać w komunikacji.






No i dlaczego Biedni DJe zawsze podróżują w grupie ochroniarzy. Nie widziałem samotnego DJa . Może czują się tak sławni, że boją się o swoje bezpieczeństwo. Może, niczym amerykańscy raperzy, mają śmiertelnie poważne beefy i disy i boją się, że skończą jak 2PAC albo Biggy. I to zanim zaczną sami cokolwiek tworzyć.








I apeluję do ZAIKSU – puśćcie czasem lotnych kontrolerów po autobusach i tramwajach. Zwłaszcza na Pradze. Przecież to jest publiczne prezentowanie utworów muzycznych bez zgody, i co ważne, bez wynagrodzenia dla artystów! Zróbcie coś z tym, proszę! Pieniądze leżą na pokładach wehikułów komunikacji miejskiej…


 ***


Dziś będzie jeszcze jeden post, bo mam temat…jutro szykujcie się na prolog mojej powieści…jak zdążę, a zdążyć chcę J