piątek, 21 lutego 2014

Społecznościowy aktywizm

Po raz kolejny przy okazji sytuacji na Ukrainie uwydatnia się dość specyficzna tendencja dzisiejszego pokolenia FB. Czy jak tam chcecie je sobie nazywać. Chodzi mianowicie o dwie rzeczy, które poniżej w detalach opiszę na przykładzie tego, co dzieje się w mediach odnośnie Ukrainy…

Ignorancja


Szacuję (ostrożnie i na plus dla sytuacji), że połowa osób dziś aktywnie zarzucająca filmiki, newsy i posty związane z wydarzeniami na kijowskim Majdanie, zapytana miesiąc temu, albo nawet teraz, o geo-polityczne i społeczne przyczyny zamieszek i protestu nie potrafiłaby wydukać z siebie więcej niż dwa trzy zdania. Oczywiście tępo powtarzając to, co wrzucają na FB lub usłyszeli w TV.

Nie uważam się za eksperta w tej kwestii ani nie chcę pokazywać na nikogo palcem, ale sami na pewno znajdziecie na swoim strumieniu aktualności posty osób nigdy niezaangażowanych ani nawet niezainteresowanych polityką międzynarodową, które teraz napieprzają filmikami i innymi „newsami” z Kijowa. Ja troszeczkę poczytałem i pomyślałem nad całą sytuacją i mam swoje zdanie. Podzielę się nim jak całość się sypnie albo uspokoi. Na chwilę obecną moje stanowisko nic nie zmieni, a nie chcę, żeby się zagubiło w tym całym cyrku na portalach społecznościowych. Bo uważam to za cyrk…

Trendy


Jak zbliża się wigilia, to wszyscy płaczą nad karpiem; jak w telewizji albo w prasie odkryją jakąś aferę i czyjaś krzywdę, to raptem cały Internet się aktywizuje i wspiera ofiary. „Aktywizm” stał się jedynie modą. I to nie jest pusta teoria. Tylko trochę wynika z mojej irytacji całą sytuacją.

Kiedyś aktywista to był człowiek, który poświęcał swoje zasoby, czas i pieniądze w walce o sprawę, w którą wierzył. Niekiedy ryzykował zdrowiem lub życiem.

Dziś aktywiści są wszędzie i uprawiają aktywizm jak zawieje wiatr i głównie na fejsbuku. I oczywiście mają alergię na krytykę jakby byli awangarda rewolucji. Co najmniej…

Tak, bo według tych ludzi, propagowanie wiadomości i apeli na FB to jest największe poświęcenie. I zapewne trochę jest w tym prawdy, ale jedynie wtedy, gdy życie wirtualne stawia się w jednej linii z rzeczywistością. Jeśli spojrzymy na to realnie, to aktywizm w mediach społecznościowych nie jest żadnym poświęceniem. Jest jedynie pozą i ma dla tych ludzi takie samo znaczenie jak kolejny wklejony na tablice kotek…o dużo ludzi polubiło mój post, wkleję coś takiego jeszcze raz…jaki JA jestem popularny/popularna.

Nie będę się więcej nad tym rozpisywał, bo nie warto. Chciałem tylko zwrócić uwagę na pewne zjawisko i dorzucić na koniec jedną refleksję. Zdarza się, że media mówią i piszą: „Duża aktywność internautów oznacza, że ludzie przejmują się losem/są zaangażowani w ‘temacie’”, „Internauci wspierają starania X o Y. Świadczy o tym milion pięćset postów na FB”. I wszyscy, którzy to słyszą to kupują, wchodzą na FB i repostują dobijając do pięciu milionów. Wiecie jak to się nazywa? Ja to nazywam „pustym wirusem”. Pusty wirus to taka treść, która nie ma żadnego wpływu na osobę go umieszczającą, ale powoduje, że wszyscy ją udostępniają. I bardzo szybko się rozprzestrzenia w sieciach społecznościowych. Jeśli nie zostanie podjęty przez media głównego nurtu, to po kilku dniach zdycha. TV lub prasa mogą jednak takiego wirusa podtrzymywać nawet przez całe tygodnie przy życiu, opierając się na mechanizmie, który opisałem powyżej – „5 milionów udostępnień” – wszyscy wchodzą i udostępniają – „10 milionów” – sprawdźmy jak się to ma, ooo dużo lajków, udostępniamy – itd.

Taka jest mniej więcej waga „aktywizmu” na FB.

Nie twierdze, że całość. Jak pisałem na wstępie, szacuję, że połowa z tych ludzi wie i martwi się losem ludzi na Majdanie i żywo interesują się tymi wydarzeniami. Czytają na ten temat, szukają informacji i mają własne zdanie. Reszta to zwykli klikacze i szukające uwagi dzieci fejsbuka i zdychającej naszej-klasy.


Dlatego krytykę masowości tych jazd uważam za zasadną. Nie odrzucam potrzeby rozpowszechniania informacji. Ale uwierzcie mi, że jak chcę przekazać coś ważnego, co mnie rusza, to to odczujecie. No i będę w stanie podjąć na ten temat dyskusję. 

Tak samo jak odczuwacie, że coś wrzucam tylko dla zabawy…

***

Jutro rano kolejny Mały Wkurw…będzie wesoło J