czwartek, 8 maja 2014

Śluby czystości - mentalne i seksualne niewolnictwo?

W USA przyszła moda na tak zwane „Bale czystości”. Polega to na tym, że ktoś wymyślił, że jak w domu rodzinnym brakuje ojca, to dziewczyny znajdują w zastępstwie chłopaka i pojawia się seks. I na kanwie tej koncepcji pojawił się pokraczny potworek. Otóż na typowym Balu Czystości pojawiają się miesiączkujące już dziewczyny wraz z odświętnie ubranymi ojcami i dochodzi do zaślubin ojca i córki. Serio. I to nie córki ślubują ojcom swoją czystość, tylko tatusiowie ślubują, że będą bronić swoich córek przed „grząskimi bagnami bycia wykorzystaną”. Zacytuję za portalem natemat.pl typową przysięgę ojcowską:

„Ja, ojciec [tu: imię dziewczyny] przed Bogiem zobowiązuję się bronić mojej córki i strzec jej w sferze czystości seksualnej. W swoim własnym życiu również będę czysty - jako mężczyzna, mąż i ojciec. Będę modlił się za moją córkę i żonę, jako kapłan domowego ogniska. Moje poświęcenie będzie wykorzystane przez Boga, by wpłynął na pokolenia, które dopiero nadejdą”. Po czym wręczają swoim córeczkom pierścienie czystości.

I niby OK. Amerykańscy ewangelicy byli zawsze ostro pogrzani i nie powinno to być wielkim szokiem. Mimo wszystko mam z tym pewien problem.

Dlaczego to ojcowie składają przysięgę? Dlaczego nikt nie pyta tych dziewczyn o zdanie? Wiem, że zdarzają się przypadki, gdy to same córeczki pod presja grupy rówieśniczek, kółka religijnego same chcą to zrobić. Ale szczerzę wątpię, ze wszystkie ceremonie odbywają się zawsze przy stu procentowej woli tych dziewczyn. Nie mówiąc już o zrozumieniu, o czym tak naprawdę jest mowa. Co wie o seksie dziewczyna, która dopiero zaczęła miesiączkować? Bardzo niewiele albo zupełnie nic. Zmuszanie jej albo wywieranie presji do uczestnictwa w takim bzdurnym obrzędzie nie robi nic dobrego. Po pierwsze – stygmatyzuje seks, jako krzywdę i coś niedobrego. Po drugie – ustawia te dziewczyny w pozycji ofiar zanim w ogóle rozpoczęły świadomą podróż w świat swojej seksualności. No i po trzecie – nakłada na nich kajdan i tunel heteroseksualności, czyli tatusiowie zakładają, że ich córeczki są hetero. Mimo tego, że one same nawet tego nie wiedzą.

Swoją droga zerknijcie na te zdjęcia, przecież to jest jak żywcem wyjęte z jakiegoś katalogu dla zboczeńców…
Photographer: David Magnusson/Purity
Photographer: David Magnusson/Purity


Photographer: David Magnusson/Purity
Photographer: David Magnusson/Purity


No i czemu to ma służyć. Komfortowi tatusiów? Uwiązaniu dziewczyn do głupot, w które wierzą ich ojcowie? Bo ja nie widzę dobrego wyniku takiej działalności. Wszyscy słyszeli o modzie na czystość przedmałżeńską w USA, gdy badania wykazały znaczny wzrost stosunków analnych i oralnych wśród młodzieży deklarującej taką czystość. Bo przecież dziewicą zostanie…

Pisałem już sporo o swoim podejściu do seksu (TAG: seks) i nie zamierzam tutaj niczego dublować. Uważam, że jakakolwiek ingerencja w sferę seksualności bez zgody i woli drugiej osoby jest naruszeniem jej podstawowych praw, jako człowieka. A znamiona takiej właśnie kontroli noszą Bale Czystości. Seks jest przyjemnością i przywilejem wyżej rozwiniętych organizmów i nie powinien być traktowany jak coś złego. Do czego prowadzi sztuczne tłumienie czy ograniczanie naturalnych popędów widzimy w przypadku zachowań w więzieniach czy kościele. Do czego prowadzi demonizacja seksu widzimy, na co dzień wśród ludzi nas otaczających, którzy na samo wspomnienie o seksie rumienią się i chowają w najciemniejszą dziurę. Seks już od dawna nie służy tylko i wyłącznie prokreacji. Przy dzisiejszym rozwoju technologii nie jest nawet do prokreacji niezbędny.

Dlaczego zatem seks jest demonizowany; dlaczego boimy się po nim rozmawiać nawet z najbliższymi; dlaczego nie chronimy własnych dzieci przed wykorzystaniem seksualnym wiedzą o seksie, tylko zamiast tego, zakrywamy im oczy, gdy cokolwiek z tym związane się pojawia. Ja widzę tutaj bardzo dużą winę w religii. Zwłaszcza tej instytucjonalnej. Bo jak zupełnie szczerze przyjrzymy się kondycji seksu w kulturze, to nie widzę żadnych racjonalnych przeciwskazań dla edukacji seksualnej i seksualnej otwartości wobec ludzi, którzy tego chcą. Murem w tym wypadku są religijne przekonania i wynikające z dogmatów konserwatywne poglądy.

Oczywiście mówię cały czas o dorosłych i dojrzałych ludziach, bo wiem, co oznacza nadmierna ekspozycja młodych ludzi na pornografię, która jest wypaczonym obrazem seksualności. Ale nie unikniemy tego, że małolaci oglądają pornosy. Nie ważne jak mocno byśmy chcieli z tym walczyć. Jeśli jednak nie wytłumaczymy dziecku, że pornos, taka jak reklama czy film, jest tylko przerysowanym wyobrażeniem lub wręcz fikcją, to zakazy na nic się nie zdadzą. Uczyć nie zakazywać; tłumaczyć nie blokować.


Życie jest grą i im lepiej i dokładniej poznasz jego zasady, tym będzie Ci łatwiej. Ale musza to być zasady wynikające z faktów, stanu rzeczywistego, nie z instrukcji sprzed setek lub tysięcy lat, która powstała, jako wynik niewiedzy. Tylko posiadając pełną wiedzę możemy dokonywać świadomych i odpowiedzialnych wyborów…niestety zbyt często systemy nas otaczające nam tę wiedzę ograniczają lub wypaczają. I bardzo ważne – jak Tobie coś się nie podoba, to nie znaczy, że ktoś inny tego nie będzie lubił; jak Tobie coś nie wyszło, to nie znaczy, że nie wyjdzie innym. Pamiętajcie o tym, gdy dziecko albo ktokolwiek inny zada Wam trudne pytanie. I tak jak nie powinniście na swoje dziecko nakładać po narodzinach kajdanów religijnych, tak nie nakładajcie na nie łańcuchów seksualnej opresji…