czwartek, 18 września 2014

Religijna histeria

Zapewne wielu z Was zastanawia się nad tym, dlaczego nadal w XXI wieku mamy do czynienia z takimi zjawiskami jak opętania, mówienie językami czy inne przykłady religijnie indukowanych zachowań. Często te zjawiska są spotykane w kościołach pentekostalnych (zielonoświątkowych), ale zaczyna pojawiać się także katolicyzmie czy kościołach ewangelickich. Nie będę w tym artykule atakował wielokrotnie obnażanych oszustów, którzy wykorzystują te mechanizmy do własnych celów. Przede wszystkim do władzy i pieniędzy.

Chce się skupić na tym, jakie mogą być podstawy takich zachowani wśród ludzi. Zwykłych uczestników obrzędu religijnego. Zaczniemy od tego, czym jest manipulacja psychologiczna.

Psychomanipulacja


Manipulacja psychologiczna to rodzaj wpływu na społeczność mająca na celu zmianę percepcji lub zachowania innych poprzez ukryte lub nawet agresywnie uwłaczające techniki. Sama psychologiczna manipulacja nie musi być negatywna. Może mieć dobry cel, jak na przykład dzięki manipulacji można skłonić kogoś do porzucenia złych i szkodliwych nawyków.

Według psychologa Geroga K. Simona, do skutecznej manipulacji potrzebny jest manipulator), którym musi posiadać następujące cechy:

1. Umieć ukrywać agresywne intencje i zachowania.
2. Znać psychologiczne słabości ofiar by ocenić, jaka taktyka będzie najbardziej skuteczna.
3. Mieć odpowiedni poziom bezwzględności by bez skrupułów posuną c się nawet do wyrządzenia krzywdy osobie manipulowanej.

W konsekwencji, manipulacja najpewniej jest osiągana poprzez środki ukrytej agresji. Do tych typów agresji należy:

Agresja pasywna – niebezpośrednie okazywanie wrogości poprzez zwlekanie, upartość, sarkazm, dąsanie się lub celowe i powtarzalne nie wykonywanie próśb lub zadań, za które ktoś jest odpowiedzialny.
Agresja relacyjna – w tym typie agresji krzywda jest wyrządzana poprzez atakowanie czyichś związków, relacji, stosunków społecznych.


Simon (zostańmy przy nim) definiuje techniki, jakie są wykorzystywane w manipulacji. Bardzo szybko przez nie przejdziemy, (bo jest och sporo):

Kłamstwo: ciężko jest stwierdzić, że ktoś kłamie w momencie kłamstwa. Najgroźniejsze są kłamstwa subtelne, ukryte.
Kłamstwo przez zaniechanie: czyli celowe ukrywanie części prawdy.
Zaprzeczanie: manipulator zaprzecza jakoby zrobił coś złego.
Racjonalizacja: tworzenie wymówek, które brzmią racjonalnie, ale nie musza takie być.
Minimalizacja: typ zaprzeczenia związany z racjonalizacją. Polega na tym, że wmawiamy innym, że szkoda, jaką wyrządziliśmy nie jest wcale tak wielka. Na przykład zamieniając obrażenie kogoś w żart.
Selektywna uwaga: odmowa zwracania uwagi na coś, na zasadzie „mówię o czymś innym, nie chce tego słuchać”.
Dywersja: zamiast jasnej odpowiedzi na jasne pytanie, dryfujemy w kierunku innego tematu.
Unikanie: podobne do dywersji, ale dajemy nieznaczącą, byle, jaką odpowiedź na postawione pytania.
Ukryte przymuszanie: wrzucanie ofiary w pozycję obronną poprzez użycie ukrytych gróźb.
Wzbudzanie poczucia winy: manipulator sugeruje ofierze, że nie wkłada wystarczająco dużo pracy, uwagi, jest samolubna lub zbyt wyluzowana.
Zawstydzanie: manipulator używa sarkazmu i afrontów by wzbudzić w ofierze strach i podważyć jej pewność siebie.
Granie roli ofiary: manipulator wchodzi do roli ofiary by wzbudzić w ofierze współczucie, sympatię.
Oczernianie ofiary: potężna technika polegająca na wpędzaniu ofiary w pozycję obronną i w tym samym czasie ukrywanie agresywnych intencji manipulatora.
Granie roli sługi: ukrywanie własnej agendy pod przykrywką służenia wyższej, szlachetnej sprawie.
Uwodzenie: manipulator używa wdzięku, komplementów lub ukrycie popiera innych by obniżyć ich obronę i zbudować zaufanie i lojalność.
Projektowanie winy: tworzenie „kozłów ofiarnych” w subtelny, ukryty sposób.
Udawanie niewinności: manipulator udaje, że krzywda została wyrządzona nie intencjonalnie i nie zrobili tego, o co są posądzani.
Udawanie dezorientacji: manipulator gra „głupka”, udaje, że nie wie, o co chodzi.
Epatowanie złością: manipulator używa złości by wywołać emocjonalne napięcie i wściekłość by następnie wtrącić ofiarę w poddaństwo. Manipulator nie jest „zły”, gra.

Jeśli spojrzymy na te techniki, to od razu widzimy przynajmniej kilka, które są powszechnie używane w strukturach religijnych. Jak pisałem wcześniej, manipulacja ma na celu zmianę zachowania ofiary, wpędzenie jej w określony stan psycho-fizyczny. I to jest pierwszy krok, jaki wykonują kapłani wobec kongregacji. Wzbudzają poczucie winy, zawstydzają wiernych, stawiają się w roli sługi boskiego planu. I wtedy, gdy mają pewność, że osiągnęli pożądany stan w części zebranych mogą przejść do dalszego etapu, który prowadzi do…


Masowa histeria


Histeria jest zaburzeniem dysocjacyjnym, czyli generowanie rozmaitych, pozornych lub rzeczywistych dolegliwości fizycznych w celu uzasadnienia nieodejmowania działań lub odwrócenia jej uwagi od niechcianych myśli i uczuć. Może polegać na czasowej drastycznej modyfikacji cech osobowości albo poczucia tożsamości.

W wersji konwersyjnej, histeria może przejawiać się w zaburzeniach motoryki, spowodowanych przez niepokój, lęk, stres.

Powiązane jest to ze zjawiskiem masowej histerii, która jest pewnego rodzaju psychicznym wirusem, zwłaszcza w sytuacji wytrącenia z normalnego stanu poprzez manipulacje psychologiczne. Wystarczy, ze jedna osoba zacznie w wyniku rzeczywistego stanu histerii przejawiać objawy fizyczne, i osoby o zbliżonym stanie psychicznym zaczną reagować na jej histerie i zachowywać się podobnie. W historii mamy kilka przykładów występowania masowej histerii. Między innymi Taneczna plaga z 1518 roku, czy epidemia śmiechu na Tanganice.

To są przykłady występowania masowej histerii w sposób naturalny. Duża rolę odgrywają tutaj neurony lustrzane dopowiadające za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie, czyli empatię oraz współczucie; dzięki nim osobnik na widok pewnej czynności jest w stanie niemal natychmiast odgadnąć intencje innego osobnika nie tylko tego samego gatunku. Zwróćcie uwagę, gdy widzicie kogoś drapiącego się lub ziewającego – to są neurony lustrzane w akcji.

Zatem jak widzicie większość tego, co oglądamy w kościołach praktykujących te wszystkie akcje – muzyka, kazania, krzyk, wpędzanie w poczucie winy, itd., mają na celu wprowadzenie wiernych w stan podatny na sugestię powodującą masową histerię. A do masowej histerii wystarczy jeden histeryk w tłumie ludzi o obniżonej zdolności do przeciwstawienia się temu zjawisku.

Nie ma, zatem nic magicznego w ludziach mówiących językami, padającym pod wpływem „uzdrawiania” kapłanów czy masowych „egzorcyzmów”. Nawet rzekome publiczne „objawienia” mogą mieć swoje wytłumaczenie w prostych procesach psychologicznych. Kapłani świadomie wprowadzają ludzi w stany podatności na histerię i ją po prostu wywołują. Ślepe poddaństwo dogmatom danej religii, bezkrytyczna wiara w bóstwo i autorytet kapłana tylko temu pomaga.

Oczywiście przyczyn może być więcej i na pewno nie ująłem całego spektrum zjawiska. Nie widzę jednak potrzeby angażowania niczego więcej ponad zwykłe manipulanckie wykorzystanie naszej podatności na techniki i metody stosowane przez religie od tysięcy lat. Nie ma tutaj demonów, duchów świętych czy opętań. Jest doskonalona przez całe pokolenia maestria w manipulowaniu ludźmi praktykowana przez wszelkich religiantów, kapłanów, szamanów i guru.

Na deser proponuję znającym język angielski obejrzenie prawie dwugodzinnego filmu traktującego o religijnej histerii. Sam go jeszcze nie obejrzałem, więc może zrewiduję cześć tez z powyższego wpisu. Bo wiem jedno – mogę się mylić, ale nie mylę się odnośnie jednego – nie ma żadnych dowodów na nadnaturalne źródła tych zjawisk, a brzytwa Ockhama i mój sceptycyzm mówi – nie kombinuj, jeśli coś można prosto i przy pomocy znanych mechanizmów wyjaśnić, Bóg czy duszki są o tyle nie potrzebne co nieprawdopodobne.

Smacznego!