czwartek, 18 września 2014

Uwierz w kreacjonizm - cześć dwunasta i ostatnia

Zmieniam trochę tempo, bo argument dwunasty jest tak głupi i prosty do obalenia, że, żeby nie marnować czasu od razu rozwalę też ostatni argument. Pod koniec wpisu znajdziecie informacje o tym jak wpłynąć na to, czym zajmę się po zakończeniu tego cyklu. Zapraszam

1.   Informacja
8.   Idealne dostrojenie praw fizyki
9.   Nagłe pojawienie się skamielin w zapisie kopalnym
10. Ludzka świadomość
11. Ludzki język
12.
Reprodukcja seksualna
13.
Biblijny świadek





Część dwunasta

Reprodukcja seksualna

Argument - Wiele stworzeń reprodukuje się aseksualnie. Dlaczego zwierzęta maiłyby porzucić prostszą, aseksualną reprodukcję na rzecz bardziej kosztownej i nieefektywnej reprodukcji seksualnej? Reprodukcja seksualna jest bardzo złożonym procesem, który funkcjonuje tylko, gdy jest kompletny. Do reprodukcji seksualnej należy zaangażować męskie i żeńskie organy płciowe, spermę i jajeczka i całą związaną z tym maszynerię – przeczy to wyobraźni.

Dlaczego? Bo rozmnażanie płciowe sprzyja szybszej ewolucji. Podczas rozmnażania płciowego dochodzi do wymiany materiału genetycznego, podczas gdy w przypadku rozmnażania bezpłciowego, jakakolwiek zmiana jest skazana jedynie na mutację.

Ten typ rozmnażania jest „gorszy” tylko, jeśli całkowicie zlekceważymy procesy ewolucyjne. I taki jest chyba cel tego argumentu.

Poza tym – nie każdy typ reprodukcji płciowej oznacza konieczność angażowania organów płciowych. Bo autorzy artykułu zapomnieli chyba, albo zlekceważyli zjawisko obojnactwa. Obojnactwo nie oznacza, że osobnik ma organy płciowe obu płci. Obojnactwo polega na występowaniu w ciele jednego osobnika jednocześnie męskich i żeńskich gruczołów rozrodczych albo występowanie w jego ciele gruczołu obojnaczego wytwarzającego jaja i plemniki.

I wyobrażam sobie, że fakt przeczenia wyobraźni takiego procesu wynika z ignorancji i braku wiedzy, nie z tego, ze to niewyobrażalne. Ale pamiętajmy, kreacjoniści odrzucają ewolucje i dlatego dla nich bez sensu jest ponoszenie dodatkowych kosztów reprodukcyjnych, które są korzystne dla ewolucji.

Biblijny Świadek

ArgumentBiblia jest prawdą. Historia Biblii jest prawdą. Słowa Biblii dotyczące naszych początków zostały przekazane do spisania człowiekowi przez Boga, który był jedyną, obecną żywą istotą. Nie byliśmy tam! Bóg powiedział, że stworzył wszechświat. Bóg powiedział, że stworzył wszystkie żywe istoty. Wiemy, że życie to dużo więcej niż tylko chemia. Bóg tchnął życie w Adama i to życie jest przenoszone poprzez pokolenia, aż do czasów dzisiejszych!

Leżę na podłodze i turlam się ze śmiechu. Serio.

Biblia jest książką, spisanym zbiorem mitów. Niczym więcej. Fakt, że dwa miliardy ludzi wierzy, że to słowo boże, nie nadaje temu mandatu prawdy czy faktu. Biblia w znakomitej większości nie znajduje żadnego potwierdzenia w innych źródłach. Żadna książka nie staje się prawdą poprzez to, ze w niej jest napisane, że nią jest. Jeśli dołożymy do tego setki zaprzeczeń, niespójność historii w niej zawartych – wiarygodność Biblii jedynie spada.

Jeśli przyjrzymy się nieco bliżej temu argumentowi to musimy, zgodnie z zasadami dyskusji poprosić o dokładne zdefiniowanie przynajmniej jednego ważnego i kluczowego dla zagadnienia terminu.

Wiemy, że mówimy o Bogu Biblii, więc tutaj nie ma wątpliwości. Problem pojawia się, gdy dowiadujemy się, że Bóg tchnął życie w Adama. Czyli tylko Bóg może dawać życie. Jednocześnie, cztery zdania wcześniej dowiadujemy się, że Bóg jest żywy. Kto zatem tchnął życie w Boga? Czy definicja życia jest różna dla Boga i różna dla Adama? Bo tego nie wyjaśniono. Jeśli są to różne definicje, to wchodzimy w teren błędu logicznego, który nazywa się „special pleading”, który polega na omijaniu niewygodnych detali lub odwoływanie się do specjalnych okoliczności lub własności bez dopuszczenia krytyki takiego postępowania.

„Życie to dużo więcej niż tylko chemia” – zgoda. Ale co jest tym „więcej”? Bo jeśli nie wiemy to wrzucenie zamiast znaku zapytania koncepcji Boga nie odpowiada na to pytanie w żaden sposób.

Na koniec wróćmy do pojęcia prawdy. Jak ją zdefiniujemy w ostatnich detalach jest drugorzędne w tym przypadku. Kluczowe jest coś innego. Możemy rozdzielić przekaz od autora, ale fakt, że wiemy, na 100% że autor istniał, na pewno służy przekazowi. W tym przypadku nie mamy żadnych dowodów na to, że Bóg istnieje czy istniał, nie wiemy, kto napisał Biblię (zwłaszcza Stary Testament) i tylko z grubsza możemy określić, kiedy powstały te opowieści. Jak możemy, zatem uwiarygodnić przekaz w przypadku, gdy nie możemy ustalić źródła czy autora. Oczywiście osobom wierzącym to nie przeszkadza.


***

Kończymy ten cykl. Pewnie mógłbym znaleźć jeszcze dziesiątki innych argumentów kreacjonistycznych czy przypisanych do zakamuflowanego kreacjonizmu, czyli pojęcia Inteligentnego Projektu. I jeśli macie takie argumenty, podsyłajcie! Zrobimy dodatki do serii J

W przyszłym tygodniu daję sobie wolne od cyklu i będzie zwykły wpis na bieżący lub po prostu interesujący mnie temat.

Robię to przede wszystkim po to, żebyście mieli czas na dokonanie wyboru lub zaproponowanie tematu kolejnego czwartkowego cyklu.

Wiążąca dla mnie będzie ANKIETA, która umieściłem na FB. Nie chcę lekceważyć czytelników bez FB, dlatego jeśli macie ciekawy temat i zaproponujecie go w komentarzach, to wezmę go pod uwagę, załączę, jako opcję do ankiety. 

Na chwilę obecną wyniki wyglądają tak:




Wiec powolutku się uaktywniacie. SUPER! J