wtorek, 3 lutego 2015

Leczenie wiarą - ignorancja sięga zenitu...

Ignorancja, podsycana religijnymi kretynizmami przebija się wszędzie.
Val Kilmer, którego wszyscy znamy z takich filmów jak Top Gun, The Doors czy Tombstone, trafił tydzień temu do szpitala, Z krwawieniem z gardła. Lekarze podejrzewają, że ma to związek z wcześniejszymi obawami o raka gardła. Kilmer jednak odmówił leczenia i oddał się pod opiekę ludzi z Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Nauki.
Klika słów na temat tej grupy…
Założona w XIX wieku przez Mary Barker Eddy, która w swojej książce „Nauka i zdrowie”, że choroba to tylko złudzenie i może być wypędzona przy pomocy modlitwy. Doktryna została następnie rozszerzona do twierdzenia, ze cała rzeczywistość jest nierealna i tylko Biblia jest droga do zbawienia. Odmawiają leczenia, nie uznają lekarstw i zabraniają ich stosowania także wobec chorych dzieci. W chwili obecnej Kościół Nauki Chrześcijańskiej ma ponad 2 miliony wyznawców w 60 krajach, w tym w Polsce.
Wśród znanych członków kościoła byli: Joan Crawford, Doris Day, Cecil B. Mille, Mickey Rooney, czy bliżej nam – Robert Duvall czy właśnie Val Kilmer.
Otóż Kilmer zamiast udać się na badania po pojawieniu się pierwszych objawów oddał się w ręce kościoła. Tak zwani practitioners to osoby wyszkolone do tego, aby w zamian za wynagrodzenie modlić się za chorego! To jedyna usługa oferowana przez kościół. Żadnej opieki medycznej, żadnych nawet podstawowych zabiegów pielęgniarskich. Nawet w domach opieki kościoła jedyne, czego mogą się spodziewać ciężko chorzy to karmienie i mycie…i modlitwa za ich zdrowie. Statystyki mówią o znacznie większej śmiertelności wśród wyznawców tego kultu…i jest to raczej oczywiste. Więcej możecie poczytać TUTAJ (na polskiej Wiki jest niewiele informacji, więc jeśli się tym zainteresujecie szukajcie gdzie indziej).
To bardzo smutne, że tak wielu ludzi ulega takim złudzeniom i są tak ślepi. Zwłaszcza, gdy są w jakimś stopniu wzorami dla młodszych pokoleń, idolami. Czas Kilmera, co prawda, jakiś czas temu minął, ale na pewno ma rzesze wiernych fanów. I tak naprawdę, jeśli chodziłoby tylko o niego – hak mu smak! Jak chce umrzeć z męczarniach na raka gardła, bo nie wierzy, że raka można wyleczyć – jego wybór, jego droga? Ale w przypadku, gdy jest się w jakimś stopniu osobą publiczną, takie wybory przestają być tylko i wyłącznie osobistymi sprawami. Mają wpływ na innych. To jest cena, jaką się płaci za bycie sławnym, rozpoznawalnym. I robienie tego, co teraz robi Kilmer jest skrajną nieodpowiedzialnością. I pokazuje ile szkody może wyrządzić wtrącanie się religii w kwestie medyczne, zdrowotne i naukowe.

Dlatego nie powinno być nigdy zgody na ingerencje kościoła, deklaracji sumienia i innych religijnych bzdur w kwestie medyczne. Zwłaszcza, jeśli na szali stoi zdrowie i życie ludzi!