czwartek, 7 sierpnia 2014

Fronda debilizmem i pieniactwem stoi!

Miałem napisać o tym wczoraj. Ale dobrze, że zaczekałem, aż troszkę się temat przemieli po necie. I oczywiście się nie zawiodłem J

Zatem od początku.

W grudniu 2013 parlament Ugandy, lobbowany w dużej mierze przez amerykańskich ewangelików z IHOP (International House of Prayer) uchwalił przepis, który piętnował homoseksualistów (pisałem o tym TUTAJ). Zgodnie z tą ustawą, za stosunki homoseksualne groziłaby kara dożywotniego więzienia. Ustawę miał podpisać lub zawetować prezydent. Gdyby ja zawetował, to parlament mógłby ja jeszcze przepchnąć.
Ustawa tymczasem trafiła do Sadu Konstytucjonalnego Ugandy i 1 sierpnia zapadł wyrok, który jednoznacznie wskazuje, ze ustawa została przepchnięta przez Parlament niezgodnie z prawem. Nie było kworum.

No i super! Parlament dał ciała, sąd wykazał błąd i uchylił ustawę. Sukces środowiska LGBT i dość poważna kompromitacja lobby anty-gejowskiego.

I na tym news by się skończył…gdyby nie nasza ulubiona Fronda.

Otóż z prezydentem Ugandy, spotkał się kilka dni temu prezydent Obama. Museveni brał udział w szczycie US-Afryka w Waszyngtonie i przy tej okazji został zaproszony do Białego Domu na obiad. Celem szczytu była promocja handlu i tworzenie miejsc pracy dla młodych ludzi na kontynencie afrykańskim. Co jednak z tego spotkania wyciąga fronda?

Barack Obama osiągnął swój cel: Uganda wycofała antyhomoseksualną legalizację. Prezydent Museveni udaje, że wolta w tej sprawie nie ma nic wspólnego z naciskiem międzynarodowym. (…)Wygląda na to, że Obama poprzez lekcję daną Ugandzie wysyła światu jasny sygnał: kraje, które uderzą w środowisko LGBT, nie mogą liczyć na dalsze poparcie Stanów.
(…)
Widocznie amerykański imperator miał niejednego asa w rękawie, którym zaskoczył pewnego siebie Museveniego. Ta sprawa wskazuje także na potencjalne niebezpieczeństwo dla Polski, która z powodów geopolitycznych jest zmuszona do bliskiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Niewykluczone, że administracja Obamy będzie oczekiwać, że Polska przybliży swoje prawodawstwo do jej lewicowego i antykatolickiego ideału.”

I jak tu nie kochać frondy!

Po pierwsze – nawet jeśli rozmowa dwóch prezydentów zeszła na temat tej legislacji, to Obama ma wszelkie przesłanki do tego, żeby się tym interesować. To amerykańscy misjonarze chrześcijańscy narobili tego bagna przy pomocy pieniędzy zbieranych wśród obywateli USA. Bo jak myślicie – kasa na misje w Afryce jest zbierana w Afryce? Nie! Dlatego, mimo, że nie ma dowodów na to, czy w ogóle o tym rozmawiali, Obama ma wszelkie przesłanki do tego, żeby się tym interesować.

Po drugie – to co się wydarzyło w Ugandzie nie był związane z katolicyzmem. W jednym akapicie, idiota z frondy pisze, że tej ustawie sprzeciwiał się nawet Watykan, a później, że jej odrzucenie jest anty-katolickie. Albo mówimy o dwóch różnych katolicyzmach, albo autorowi brakuje podstawowych umiejętności w spójnym konstruowaniu tez i artykułów.

Po trzecie – nazwanie demokratycznie wybranego przywódcę innego kraju imperatorem jest po prostu debilizmem.

Po czwarte – USA ma w dupie Polskę, a tym bardziej jej wewnętrzne prawodawstwo. Oczywiście jeśli nie dotyczy obronności, bo w tym jest dla USA kasa. Węszenie „lewackiego spisku” w fakcie popierania przez Obamę praw środowiska LGBT jest zwykłym pieniactwem.



Mógłbym błędy tego artykułu wymieniać jeszcze długo. Przeczytajcie go sami. Przeczytajcie też to, co samej ustawie i jej odrzuceniu przez sąd piszą media. Poczytajcie o szczycie US-Afryka - TUTAJ i w dziesiątkach innych miejsc. 

Wyróbcie sobie swoje zdanie i poznajcie fakty. Potem cieszcie się jak ja, że są takie szmatławe portale jak fronda, które nieustannie dostarczają nam rozrywki. Bo to już nawet nie jest kiepska propaganda. To jest po prostu żenada i parodia…